Ulubieńcy lutego

Luty … ten miesiąc 2018 roku zapamiętam do końca życia.

Nigdy bym się nie spodziewała, że nagle zaczną dziać się w moim życiu rzeczy, o których marzyłam (albo nawet i nie…), albo po prostu spotykać mnie takie małe, miłe “nagrody” za dotychczasową pracę. To niesamowite.

Minął najkrótszy miesiąc roku, a ja czuję, jakby minęły przynajmniej trzy. Intensywny czas, dużo nauki (zdana sesja!), podróży, doświadczeń, niespodzianek, współpracy, uśmiechu, jedzenia, spotkań. Jestem szczęśliwa. Nie jest to wynikiem rzeczy materialnych (chociaż nie ukrywam – to dla mnie wielka nagroda), ale przede wszystkim tego, co aktualnie zmienia się w moim życiu, myślenia i postrzegania różnych spraw. Jak wiele perspektyw pojawiło się na horyzoncie. Jak wiele stereotypów przełamałam. Od zawsze idę po swoje w zaparte, ale nie sądziłam, że przyniesie to taki efekt. Nie przejmuję się bezpodstawną krytyką, nie wchodzę w bezsensowne dyskusje, jestem cierpliwa i umiem słuchać innych. Spełniam marzenia, te małe i duże, dbam o zdrowie psychiczne, jem tylko to, co najlepsze i kocham. Życie, siebie, bliskich. Właśnie.. życie jest jedno. Carpe diem!

Mały skrót tego, co przydarzyło się w lutym i kilka jego ulubieńców znajduje się jak zawsze, poniżej. Przesyłam dużo miłości, jak na miniony miesiąc tego uczucia przystało!

WROCŁAW

Pierwsza wizyta w mieście Dolnego Śląska z okazji piątej rocznicy z moim M. okazała się jednym z najpiękniejszych weekendów, jakie przeżyłam w Polsce. Mimo, że pogoda nie chciała z nami współpracować – śnieg, mróz, wiatr, wykorzystaliśmy ten czas maksymalnie. Chociaż słońce czasem zaświeciło! Widzieliśmy Rynek o każdej porze dnia, wjechaliśmy na punkt widokowy Sky Tower, zobaczyliśmy Panoramę Racławicką i każdy posiłek jedliśmy w wegańskich miejscówkach. Nie mogło być lepiej… 🙂

Zakochałam się we Wrocławiu.. i wrócę na pewno!

Ulubieńcy lutego 2
Ulubieńcy lutego 1
Ulubieńcy lutego 5
Ulubieńcy lutego 3
Ulubieńcy lutego 4

SPOTKANIE Z MARTYNĄ WOJCIECHOWSKĄ I KAJĄ KRASKĄ (GLOBSTORY)

Zawsze powtarzam, że marzenia się spełniają. Często jednak trzeba zrobić mały krok, by pomóc w ich spełnieniu. To wydarzenie, jak powiedziała sama Kaja, było “stworzone dla mnie”. W dzień przed ostatnim egzaminem w sesji dowiedziałam się o spotkaniu, jakie organizowane było w ramach kampanii Medycyna na Krańcach Świata, którego ambasadorkami są właśnie te kobiety, razem z doświadczoną panią doktor. Przez 1,5 godziny opowiadały o bezpieczeństwie w podróży, lekarstwach, szczepieniach, zdrowiu, chorobach itd. Przez kolejne pół godziny publiczność zadawała pytania. Bardzo ciekawe doświadczenie. Na koniec mogliśmy zamienić z nimi kilka słów, dostać autograf, zrobić zdjęcie. Spełniło się moje marzenie zapisane na kartkach pamiętnika sprzed lat. Co więcej, po wydarzeniu miałam okazję rozmawiać i słuchać opowieści Kai przez kolejne 3 godziny na “afterze”. Do tej pory ciężko mi w to wszystko trochę uwierzyć.. Sam wyjazd był bardzo spontaniczny, ale dzięki niemu zajrzałam również do dwóch wegańskich restauracji, w których nigdy wcześniej nie byłam i na przykład delektowałam się zimną pizzą calzone o 2 w nocy.. 🙂

WARSZTATY KULINARNE

Kolejnym spełnionym i odhaczonym marzeniem były właśnie warsztaty kulinarne, wygrane w konkursie zorganizowanym przez Justynę Połeć (@justdeliciousx). Swoją drogą, tą cudowną pozytywną osóbkę też bardzo chciałam poznać! Wygrałam dwa miejsca, więc razem z chłopakiem zaplanowaliśmy (również spontanicznie) wyjazd do Warszawy, dokładnie dzień po skończonej sesji. Były to warsztaty kuchni wietnamskiej. Co więcej – dania, które przygotowaliśmy, były wegańskie! Wszyscy razem delektowaliśmy się smakiem zupy Pho ze smażonym tofu i boczniakami, a na deser przyrządziliśmy pudding z tapioki na mleczku kokosowym z bananem i mango. Tak jak wspomniałam, warsztaty kulinarne z prawdziwego zdarzenia były moim wielkim marzeniem. I jestem ogromnie wdzięczna, że spełniło się ono wcześniej, niż zaplanowałam.

Ulubieńcy lutego 6
Ulubieńcy lutego 7
Ulubieńcy lutego 11
Ulubieńcy lutego 12
Ulubieńcy lutego 9

WIZYTY W WEGAŃSKICH RESTAURACJACH

Tytuł jest dość ogólny, ponieważ chciałabym rozpocząć w związku z tym nową serię tematyczną na blogu. Już pewnie możecie być tym stwierdzeniem znudzeni.. 🙂 ale tak – od zawsze marzyłam o częstym odwiedzaniu restauracji i próbowaniu przeróżnych dań, poznawaniu nowych smaków, połączeń, eksplorowaniu świata również poprzez doświadczenia związane z kuchnią. Dla niektórych może się wydawać, że rezygnacja z mięsa, nabiału i jajek to ogromne ograniczenie. Nic bardziej mylnego. Od kiedy podjęłam takową decyzję, zaczęłam się bardziej rozwijać w kierunku, który mnie interesuje. A interesuje mnie wszystko związane z kuchnią roślinną. Pod koniec roku 2017 zaplanowałam rozpoczęcie przygody z odwiedzaniem wielu miejsc w Polsce i uczestnictwem w warsztatach kulinarnych dopiero na czas wakacji. Luty bardzo mnie zaskoczył, dając szansę do spełnienia obu tych marzeń. Często jadłam poza domem – to były wspaniałe doświadczenia. Dlatego chciałabym się z Wami nimi dzielić w oddzielnych postach, na przykład w trzymiesięcznym cyklu.

PĄCZKI W WIELKI CZWARTEK

To były jedno ze wspomnianych wspaniałych doświadczeń kulinarnych 🙂

Przesłodkie, przepyszne, idealne! Były to moje pierwsze w życiu wegańskie pączki, które zachwyciły mnie bardziej, niż się tego spodziewałam. Nigdy nie byłam ogromną fanką tego typu słodyczy, ale ich roślinne wersje to zupełnie inny wymiar.. warto zapłacić więcej o złotówkę czy dwie (i biegać po mieście od samego rana, by w ogóle zdążyć kupić przed innymi roślinożercami – mój chłopak coś o tym wie ❤).

Ulubieńcy lutego 13
Ulubieńcy lutego 14
Ulubieńcy lutego 15

GOFRY

Będąc podczas krótkiej przerwy w domu, skorzystałam jak zawsze z niezastąpionej, kilku- (albo kilkunasto-?) -letniej gofrownicy. I tym razem nie mogłam się powstrzymać – poprosiłam mamę, by pożyczyła mi ją chociaż na miesiąc. Jak można córce odmówić… ❤

I przepadłam – w lutym gofry robiłam praktycznie codziennie! Nadal opracowuję przepisy bazujące na różnych produktach, kilka z nich pojawiło się już u mnie na Instagramie, więc zapraszam do próbowania 🙂

KAWA ZIARNISTA MK CAFE CREMA

Pierwszy raz w życiu postawiłam na kawę, którą trzeba samemu mielić, a potem czekać, aż się zaparzy… warto było! Impulsem do odstawienia raz na zawsze kawy rozpuszczalnej było spróbowanie kawy z ekspresu, którą od jakiegoś czasu miałam okazję pić w domu. Smak nie do porównania. I takim sposobem również zabrałam ze sobą na stancję stary mini ekspres, w którym kawa wychodzi idealna. Długo też szukałam (wręcz z przerażeniem, że wybiorę nieodpowiednią) idealnej, ale znalazłam… w Biedronce, za niecałe 16 zł za pół kilograma. Idealna, bo stworzona do łączenia jej z mlekiem, czyli tak jak lubię najbardziej.

Ulubieńcy lutego 16
Ulubieńcy lutego 17

PACZKA OD CRISPY NATURAL

Chcę ją uwzględnić w ulubieńcach, bo oprócz pysznych przekąsek w formie suszonych owoców i warzyw, dostałam świetną torbę ekologiczną ze sztywnego materiału oraz kubek o idealnych proporcjach do kawy – to chyba wystarczy, prawda? 🙂

JOGURTY ROŚLINNE Z LIDLA

To niesamowite, jak wiele roślinnych opcji wchodzi co chwilę na stałe do naszych polskich marketów! Wiadomo, że są sklepy ekologiczne, oferujące ogromny wybór zdrowych produktów, lecz nie ukrywajmy – to nie to samo, co dostępne na terenie całej Polski produkty w najbardziej popularnych sklepach. Dlatego cieszę się, że mogłam kupić w bardzo rozsądnych cenach przeróżne jogurty roślinne, sojowe, ale też kokosowe! Nic, tylko wspierać i korzystać 🙂

Ulubieńcy lutego 20
Ulubieńcy lutego 18

VIANEK - KREM DO TWARZY NA DZIEŃ

Seria produktów Tołpy, na którą postawiłam pod koniec zeszłego roku, okazała się mieć w składzie alkohol, którego chciałam uniknąć w produktach kosmetycznych do twarzy. Nie potrafię pójść do drogerii i wybrać pierwszego lepszego kremu, nie czytając opinii i nie sprawdzając składu. Dlatego tym razem uważniej poszukałam i znalazłam – krem na dzień do twarzy z zielonej serii normalizującej firmy Vianek okazał się idealnym produktem do użytkowania na co dzień. Nadaje się pod makijaż, ponieważ szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy, a wręcz matuje i wygładza. Skóra jest miękka, a przede wszystkim nawilżona. Przystępna cena, kupiłam razem z innymi produktami tej samej serii firmy Vianek. Naprawdę polecam, szczególnie, że posiadają bardzo dobry skład.

TOŁPA - PŁYN MICELARNY Z OLEJEM Z RÓŻY STULISTNEJ

Kojący płyn micelarny do oczyszczania twarzy i oczu robi robotę – nie wysusza, zmywa dokładnie makijaż, nie podrażnia skóry wokół oczu i pięknie pachnie. Dodatek oleju z róży sprawia, że czuję oczyszczenie i nawilżenie za razem. O to właśnie mi chodziło, kiedy szukałam delikatnego płynu micelarnego. Możecie znaleźć go w Biedronce za ok. 15 zł/400 ml.

Ulubieńcy lutego 19

Udostępnij:

One Comment

  1. Candy Pandas

    Wspaniale, że ten luty pomimo egzaminów był dla Ciebie tak bardzo radosny 😀
    Tak jak już pisałyśmy na IG, jeśli jeszcze będziesz kiedyś we Wrocławiu to daj nam wcześniej znać! Może uda nam się zgrać grafiki i spotkać gdzieś na pysznym jedzonku 😉

Dodaj komentarz