Ulubieńcy października

Kończy się najpiękniejszy jesienny miesiąc, a wraz z nim nasza polska Złota Jesień, kolorowe liście, ostatnie promyki ciepłego słońca i przyjemne powiewy wiatru. Zamiast tego dni coraz krótsze, chłodne poranki i ciemne wieczory.

Na początku października wróciłam na studia do Gdańska, przeżyłam cudowne urodziny i założyłam bloga. Większość dni w miesiącu przeznaczyłam na naukę i obowiązki związane z uczelnią. Pozostały czas to gotowanie, blog, fundacja, spotkania i rozmowy z bliskimi. Nigdy nie potrafię wyjaśnić, dlaczego odczuwam, że czas leci coraz szybciej. Dwudziestego dziewiątego obchodziłam po raz kolejny imieniny. Tak minął ukochany październik. Ach, ten sentymentalizm.. 🙂

Cieszę się, że zachowuję regularność w dodawaniu postów na blogu, bo kiedyś potrafiłam szybko się wypalić. Wydaje mi się, że było to spowodowane brakiem pomysłów. Teraz mam ich pełno!

Dlatego od tego momentu na koniec każdego miesiąca będziecie mogli przeczytać o faworytach, które mnie zaskoczyły, zauroczyły lub od których nie mogłam się oderwać. Nie zrażajcie się, nie będzie to wyłącznie jedzenie… 🙂 w zależności od tego, co mnie zainteresuje, w ulubieńcach będę umieszczać kosmetyki, książki, restauracje, miejsca, strony internetowe, cytaty, muzykę, wyjątkowe przedmioty czy warte zakupu gadżety.

Prowadzenie tej serii ma właśnie na celu pokazanie Wam, co było w danym miesiącu wyjątkowe i co ze szczerym sercem mogłabym polecić każdemu. Nie będę zanudzać! Sama lubię czasami zajrzeć do tego typu postów czy filmików. Nie raz zdarzyło się, że o czymś wcześniej nie słyszałam albo czyjaś recenzja i opinia pomogła mi wybrać odpowiedni produkt 🙂 dlatego nie przedłużam – zapraszam do krótkiej lektury!

DYNIA

Cały październik to posiłki z dynią w roli głównej. Do tej pory nie było takiego roku, żebym praktycznie codziennie jadła coś z tym warzywem. Przeszłam samą siebie! Najczęściej gotowałam i robiłam mus, który używałam już do wszystkiego. Placuszki, owsianki, budynie, farsze, zupy, sosy, „ser”, ciasto (najlepsze Pumpkin Pie!)… Powiedzcie, czy można przesadzić z dynią? Z resztą, nieistotne – ja jeszcze w tym roku z nią nie skończyłam!

Dynia
Magazyn vege 10.17

MAGAZYN „VEGE”

Nie ukrywam, że to wydanie kupiłam ze względu na wywiad przeprowadzony z Karoliną Sobańską, właścicielką jednego z moich ulubionych kont na YouTube. Nie jest zaskoczeniem, że wszystkie październikowe teksty przypadły mi do gustu, czasem były pomocne, a czasem po raz kolejny otworzyły oczy na ważny aspekt. Magazyn można kupić na początku każdego miesiąca w Rossmanie za 6 zł. Polecam każdemu. Naprawdę każdemu – niezależnie od tego, w jaki sposób się odżywiasz.

„REGENERUJĄCY KREM KORYGUJĄCY NA NOC” FIRMY TOŁPA

Od ponad miesiąca codziennie rano i wieczorem używam dermokosmetyków do twarzy serii ‘dermo face sebio’ firmy Tołpa. Tak jak nigdy nie lubiłam pielęgnacji twarzy samej w sobie, tak od jakiegoś czasu bardziej interesuję się tematem i sprawia mi ona przyjemność. Niestety, moja cera stała się bardziej problematyczna i wrażliwa na różne czynniki, dlatego próbuję się jakoś uporać z niechcianymi „szkodnikami”. Po miesiącu stosowania całej serii nie widzę efektu wow, ale z czystym sercem mogę polecić jeden z ich produktów, który sprostał moim wymaganiom. Jest nim właśnie regenerujący krem korygujący na noc. Ogranicza wydzielanie sebum, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia, ujednolica koloryt i wygładza. Rano skóra jest nawilżona i delikatna, a większość niedoskonałości znika. Według mnie produkt wart każdej ceny.

Tołpa krem
AVocado fritatta

FRITATTA W AVOCADO

Już drugi rok z rzędu na urodzinowy obiad chłopak zabrał mnie do wegańskiej restauracji Avocado na Przymorzu w Gdańsku. Uwielbiam to miejsce. Za jedzenie, klimat, miłą obsługę i dobrą kawę. Na początku października trafiłam na fritattę z pomidorkami cherry, szpinakiem, cebulką i “łososiem” z marchewki. Do tego sałatka z kiełkami i wegańska kwaśna śmietana. Już po pierwszym kęsie z uśmiechem na ustach stwierdziłam „fenomenalna!”. Tak zadowolonemu, jak ja, powinno się wychodzić z każdej restauracji 🙂 Jeżeli podczas wizyty w Gdańsku będziecie się zastanawiać, gdzie dobrze zjeść – na moją odpowiedzialność wybierzcie Avocado.

KROWARZYWA W GDAŃSKU!

Tak, ten wykrzyknik jest wyrazem ogromnej radości! 🙂 Doczekaliśmy się najlepszych wegańskich burgerów również w Trójmieście. Legenda o nich coraz szybciej rozchodzi się po całej Polce. W ciągu trzech pierwszych dni po otwarciu zjadłam dwa i pół burgera – czasami nie można się oprzeć! Pozycją obowiązkową był Cieciorex z sosem koperkowym. Dodatkowo chciałam spróbować Kasztanex’a, bo pieczone kasztany to coś, co mogłabym wcinać cały czas. Nie zawiodłam się. Oczywiście był ze mną mój chłopak, który jako mięsożerca uwielbia wege burgery chyba bardziej niż ja i twierdzi, że lepszych nie jadł. To jest dopiero rekomendacja!

Krowarzywa

Udostępnij:

2 Comments

  1. Candy Pandas

    My też z dynią jeszcze nie skończyłyśmy 😛 Właściwie z puree z dyni korzystamy przez cały rok 😀
    Burgery z Krowarzywa to jest to! Też je uwielbiamy <3 We Wrocławiu też niedawno ten lokal otwarli ale nie miałyśmy tam czasu iść. Trzeba to zmienić 😀

Dodaj komentarz